Kochani witam was po tak długiej przerwie <3
Niestety mam dla was złą wiadomość. Chodzi o to, że w środę wyjeżdżam na rekolekcje i wracam dopiero 2.08. Tam na pewno nie będzie Wi-Fi, nawet jak by był to nie napisze rozdziału bo u mnie w telefonie się go pisać nie da. Wiem bo już próbowałam.
Druga rzecz, Mags K napisała komentarz do rozdziału 3, chciałam go przeczytać więc klikam w niego, a on co? Usuwa się dziad jeden. Dlatego bardzo, ale to bardzo chciałabym cię przeprosić. Gdyż w ogóle nie zdążyłam go przeczytać :(
Kochani chciałabym również podziękować moim 3 obserwatorom. Dlatego chciałabym właśnie im dedykować ten rozdział.
A teraz mogę już przejść do rozdziału 4:
- Nikol co się stało? - Spytał zatroskanym głosem.
- Przed chwilą dzwonił policjant i powiedział mi jak zginęła moja mama. To co powiedział było straszne. I pomyśleć, że jakby ktoś tamtędy szedł i zauważył ją to teraz mogła by żyć. - Mówiąc to znowu zaczęłam płakać.
Louis widząc, że jestem zmęczona wziął mnie na ręce i położył na łóżku. Następnie przykrył mnie kołdrą i dał buziaka w czoło.
Zanim zasnęłam widziałam jak Tommo wychodzi z pokoju, później Morfeusz porwał mnie w swe objęcia.
Gdy się obudziłam słońce było już wysoko na niebie. Spojrzałam na zegar wiszący na ścianie i zobaczyłam godzinę 12:00.
No cóż trzeba będzie pozbierać się i pójść ugotować obiad chłopakom - pomyślałam i tak zrobiłam.
Na dole w kuchni nie było nikogo, prócz małej karteczki, która leżała na stole, a na niej było napisane :
Nikol pojechaliśmy do naszych rodziców bo musimy razem coś obgadać. Myślę, że wrócimy ok 14.
Loui i reszta 1D
Loui i reszta 1D
Oj czyli mam tylko 2h na pójście do sklepu i przygotowanie obiadu. Tylko, że ja kompletnie nie mam pojęcia co im zrobić na obiad. Hnm... a może by tak zupa grzybowa i kluski na parze z czekoladą w środku? Tak, myślę, że to będzie to.
Pobiegłam do pokoju aby się ogarnąć, a z półki zabrałam portfel z pieniędzmi i udałam się do najbliższego sklepu wcześniej zamykając drzwi.
Wchodząc do sklepu zabrałam koszyk i udałam się do działu z owocami i warzywami. Następnie włożyłam do koszyka 3 kg pieczarek potrzebne do zupy i poszłam szukać klusek. Gdy je znalazłam udałam się na dział ze słodyczami i wzięłam parę czekolad oraz żelki. Teraz do kasy i można iść do domu.
Włączyłam radio i w rytm muzyki przygotowywałam obiad. Po godzinie do domu wrócili chłopcy.
- Yyym, ale tu pachnie. Co to takiego? - Spytał Niall.
- Zupa grzybowa i kluski na parze nadziewane czekoladą. Może być?
- Brzmi dziwnie, ale jestem tak głodny, że z chęcią to zjem - odpowiedział Niall.
- W takim razie siadajcie do stołu, a ja zaraz podam obiad.
- Może ci pomóc? - Spytał się mnie Hazza.
- Jakbyś rozłożył talerze na stole i zupę wlał do wazy to by było super - mówiąc to popatrzyłam się na niego błagalnym wzrokiem.
- Tak jest pani kapitan - mówiąc to Harry zasalutował i odszedł robić to o co go poprosiłam.
Po obiedzie, gdy talerze były umyte udaliśmy się do salonu i wspólnie stwierdziliśmy, że obejrzymy razem jakiś film. Horan oczywiście jak to on musiał iść do kuchni po jakieś żelki i inne słodycze, a my w tym czasie wybieraliśmy obejrzymy. A, że ja miałam wybrać to wybrałam króla lwa, bo dawno go nie widziałam, a ostatnio mam ochotę na oglądanie bajek Disney'a.
Na oglądaniu nie obyło się bez wojny na popcorn oraz wojny na łaskotki. Tylko oni byli przeciwko mnie samej, więc to było nie sprawiedliwe. Po jakimś czasie Harry się nade mną zlitował i stanął w mej obronie. Niestety nawet to nie pomogło bo przegraliśmy.
Mieliśmy wrócić do dalszego oglądania, gdy nagle coś mi się przypomniało.
- Lou? Mogła bym się o coś ciebie spytać?
- Ależ oczywiście, wal śmiało.
- Bo chodzi o to, że... po co wy pojechaliście wszyscy - dałam mocny nacisk na słowo WSZYSCY - do naszych rodziców?
- Musieliśmy obgadać parę spraw.
- To znaczy? - nie dawałam za wygraną.
- To znaczy tata chciał ustalić to czy robić pogrzeb twojej mamy czy nie.
Jak usłyszałam co powiedział Tommo to myślałam, że pojadę do ojca i go własnoręcznie ukatrupię. Jak? Ja się pytam jak on mógł się zastanawiać czy robić pogrzeb czy nie. Przecież to jest nie dorzeczne. Nie chce? To sama odprawię pogrzeb mamie. A ojciec niech się wypcha.
- Nikol słuchasz mnie? - byłam tak pochłonięta własnymi myślami, że zapomniałam, że w pokoju ktoś jeszcze jest.
- Przepraszam zamyśliłam się. Mówiłeś coś?
- Tak mówiłem, że ustaliliśmy, że pogrzeb odbędzie się w Katowicach za tydzień. Pasuje ci?
- Co?... Y... Tak, tak - nie mogłam uwieżyc w to, że Louis namówił tatę aby pogrzeb odbył się w Katowicach i to jeszcze za tydzień.
__________________________________
Szczerze? Rozdział wyszedł mi nijak i średnio mi się podoba. To moja ocena, ale zależy mi na waszej więc proszę o komentarze.
Mam nadzieję, że długość też może być.
chciałabym też przeprosić, że tak długo nie dodawałam, ale:
- po 1 nie miałam czasu,
- a po 2 nie miałam pomysłu na kolejny rozdział.
Super rozdział.A myślałam że będą jakieś komplikacje :(
OdpowiedzUsuńRozdział na prawdę napisany bardzo ciekawie :)
OdpowiedzUsuńWiem nazwiemy to jakąś ciszą przed burzą xd
Lou to taki dobry braciszek *-* Ile ja bym dała, żeby to MNIE zaniósł do pokoju.. Ehh mażenia..
Haha na ten obiad zareagowałam dokładnie tak samo jak Niall. 'Dziwne, ale może być dobre' :D
Ich ojciec to jakiś cham! Jak można się jeszcze zastanawiać czy użądzać pogrzeb dla mamy Niki?! Masakra..
Mam nadzieję, że ktoś pojedzie z nią do tych Katowic, a tym ktosiem będzie Niall !! <3
Zawał gwarantowany!
Na koniec tak jak w każdym komentarzu dodam, że posiadasz na prawdę mega talent i z bólem serca czytałam o Twoim kolejnym wyjeździe :c
No trudno wakacje to wakacje.
Czekam na nexta! :3
(przepraszam, za taki beznadziejny komentarz, ale o ósmej rano mój mózg nie pracuje na pełnych obrotach xd)
my-world-and-one-direction.blogspot.com
Gdy czytam twoje komentarze to zawsze na mojej twarzy widnieje uśmiech.
UsuńI nie mów mi, że ten twój komentarz jest beznadziejny bo to nie prawda.
rozdział bardzo fajny :)tak jak Karolina wyżej napisała, też myślę, że to taka cisza przed burzą ;p na początku sielanka, a później takie coś ;o jak jej tata mógł w ogóle się nad tym zastanawiać!? dobrze, że w końcu zdecydował -.-
OdpowiedzUsuńno i Nikol, przykładna pani domu :D na samą myśl o tym obiedzie ślinka mi cieknie, aż mi w brzuchu zaburczało :D no to w takim razie ja spadam na śniadanie, a Tobie życze weny i oby było więcej rozdziałów jak ten! :)
Pozdrawiam i życzę udanego wyjazdu :*
Dziękuję za komentarz, po nich wiem, że mam dla kogo pisać rozdziały.
UsuńMam nadzieję, że wyjazd faktycznie się uda.
Dziękuję ci ogromnie za dedykację :*, ale to my ci powinniśmy dziękować, że piszesz tego bloga, bo to opowiadanie jest cudowne.
OdpowiedzUsuńMuszę ci powiedzieć, że jakoś charakter Harry'ego mnie intryguje ;)
Czekam na jakieś intrygi ;)
P.S. Przepraszam, że nie komentowałam ale nie miałam czasu, bo byłam na rekolekcjach :)