Dzięki Tobie wiem, że mam dla kogo pisac, nawet jeżeli tylko Ty czytasz te moje bezsensowe opowiadanie.
( Wiem dopiero zaczęłam, a już narzekam :) ) Miłego czytania :* :* :*
włącz (oczywiście nie musicie)
Siedzę teraz w taksówce na lotnisko i oglądam okolice przez jej okno.
Kocham jeździć nocą ulicami, kiedy wszystko jest tak ładnie oświetlone.
(Spodek w Katowicach, nocą)
(Katowice nocą)
Droga na lotnisko minęła bardzo szybko.Gdy byłam na miejscu podeszłam do punktu informacji, aby spytać się kiedy będzie lecieć mój samolot do Londynu. Pani, która urzędowała w punkcie informacyjnym powiadomiła mnie, że najbliższy lot do Londynu jest dopiero o godzinie 06:00 rano.
Ale byłam wściekła jak mi to powiedziała. Myślałam, że mnie rozsadzi od środka. Policjant mi mówi, żebym jechała na lotnisko bo bilety są już zakupione, a tu się okazuje, że lot dopiero rano.
Nagle ktoś klepnął mnie w plecy. Przestraszona odwróciłam się,a moim oczom ukazał się widok napakowanego mężczyzny ubranego na czarno.
- Czy ty jesteś Nikol Tomlinson? - spytał grubym głosem.
- Tak to ja, mogę w czymś pomóc?
- Twój brat czeka na ciebie na zewnątrz.
- Chwila, ale ja nie mam brata, to musi być jakaś pomyłka.
- Jak to? Przecież twój ojciec mówił mi, że mam polecieć do Polski bo jego córka czeka na lotnisku.
- Mój ojciec czyli...?
- No Bob Tomlinson.
- A czyli mój przyrodni brat czeka na mnie na zewnątrz. No to, to by się zgadzało. W takim rzazie chodźmy.
Philip ( bo tak nazywał się ten pan ) zabrał moje walizki i ruszyliśmy do mojego "braciszka".
- A więc to tak wygląda moja siostra - powiedział prawdopodobnie do siebie, no bo nikogo innego w pobliżu nie widziałam.
- Cześć nazywam się Louis Tomlinson - powiedział i podał mi rękę, aby się przywitać.
-No, a ja jestem Nikol ... też Tomlinson - uśmiechnęłam się i uścisnęłam jego rękę.
Louis wydawał się być fajny na pierwszy rzut oka, ale nie zaszkodzi go bardziej poznać. Fakt jest synem tej co związała się z moim ojcem, ale to przecież nie jego wina. Z resztą z tego co słyszałam to jego rodzice wzięli rozwód jakieś 6 lat temu, a moi 2 lata. Kto wie może z niego fajny gość.
Ciekawa jestem czy się domyśla, że ja wiem o jego zespole. Tzn.: nie zupełnie jego, no bo on nie jest liderem tylko jest w nim najstarszy. Pewnie nie. Zobaczymy czy będzie w ogóle chciał się tym pochwalić, czy będzie to ukrywał przede mną. Na razie poudaje, że nie wiem o ich istnieniu.
- Louis?
- Hm?
- A ty wiesz, że kolejny samolot jest dopiero o 06:00 rano?
- No wiem dlatego przyleciałem po ciebie prywatnym samolotem. Fajnie nie?
- No, nigdy nie leciałam prywatnym samolotem. Ej Lou, a czyj jest ten samolot? - oczywiście znałam odpowiedź na to pytanie, ale w końcu mam udawać, że nic nie wiem, nie?
- No mój i moich przyjaciół.
- Acha, to fajnie. Wiesz fajnie się gada i w ogóle, ale na polu zrobiło się trochę zimno. Moglibyśmy wejść już do środka?
- No pewnie, trzeba było tak od razu Niki.
-Jak ty do mnie powiedziałeś?
- No Niki? Mam tak nie mówić?
- Nie, po prostu nikt tak do mnie jeszcze nie powiedział.
Gdy przekroczyłam próg samolotu moja mina musiała wyglądać bezcennie, gdyż Louis zrobił mi zdjęcie. No zobaczyłam je i powiem tylko tyle. MASAKRA.
Podróż nie trwała długo. Po 1,5 lądowaliśmy na lotnisku w Heathrow.
Następnie wsiedliśmy do czarnego Vana i ruszyliśmy do domu Lou, ponieważ jak to powiedział mój tata " ja mieszkam daleko od centrum i musiałabyś wszędzie dojeżdżać, więc łatwiej będzie jak zamieszkasz u Louisa i jego kumpli. Na pewno nie będą mieli nic przeciwko".
Jadząc Vanem podziwiałam piękno Londynu. Te latarnie stojące przy ulicach i oświetlające wszystko w około. No jak dla mnie to bajka.
włącz ( oczywiście nie musicie)
Gdy wysiadłam z Vana zobaczyłam ładny dom, nie sorry to była willa.
Louis znowu miał ze mnie ubaw bo moja mina po raz kolejny wyglądała jakbym zobaczyła górę lodową o smaku kokosowym, smerfowym, cookies, jabłkowym... dużo by tak wymieniać bo ja kocham lody.
- Niki zamknij buzię proszę, bo ci mucha jeszcze wleci. - Zaśmiał się i otworzył drzwi MOJEGO nowego domu. ( To znaczy ich domu, no ale od teraz ja też tu będę mieszkać, więc mój też jest co nie? ).
Gdy się weszło do środka można było dostrzec elementy nowoczesne.
Na ścianach wisiały zdjęcia, które najprawdopodobniej przedstawiały ich jak byli młodzi.
Dalej wchodziło się do salonu.
Potem Lou zaprowadził mnie po schodach na drugie piętro gdzie ukazał mi się hol z wieloma drzwiami. Jedne z nich jak się później okazało prowadziły do mojego nowego pokoju.
Zaś drugie do łazienki.
Tak typowo dziewczęco. Nie mogłam uwieżyc, że mieszkam teraz w takim królestwie.
Zmęczona podróżą udałam się do łazienki na szybki prysznic, a następnie rzuciłam się na łóżko. Po chwili do swej krainy wzięły mnie objęcia Morfeusza.
Obudziło mnie drapanie w gardle. Czyli muszę jak najciszej zejść na dół, aby się na pic i przy okazji nikogo nie pobudzić.
W kuchni wzięłam szklankę, nalałam do niej mleka i razem z nią (szklanką) wróciłam do pokoju. Wchodząc do niej potknęłam się o coś i jak długa runęłam na ziemię.
- Co się dzieje? Kto tu jest?
- Ym Nikol?
- Jaka Nikol?
- No siostra Louisa.
- To Louis ma siostrę?
- No skoro tu jestem, gadasz ze mną i mam na nazwisko tak jak Lou, to tak. Ma siostrę.
- A mogę się ciebie spytać co ty tu robisz?
- No bo przez jakiś czas będę mieszkać z wami, ale o tym to jutro, a u ciebie jestem bo zabłądziłam. Byłam pewna, że to mój pokój więc weszłam, a zabłądziłam dla tego, że chciało mi się pic więc poszłam na dół po mleko i wchodząc do tego pokoju potknęłam się o coś i cię obudziłam. Przepraszam.
- A tobie nic nie jest?. Nie rozbiłaś szklanki i nie skaleczyłaś się?
- Trochę, ale to nic. Dobra idę spać, dobranoc.
- Czekaj nie idź proszę.
- To co mam tu tak stać do póki nie zaśniesz?
- Stac nie, wskakuj, koło mnie jest dużo miejsca.
- No nie wiem.
- Proszę - powiedział i zrobił minę ala kot ze shrek'a
- Dobra.
Tym oto sposobem zasnęłam w łóżku mojego lokatora. Ja się obróciłam w jedną stronę, a on w drugą i tak spaliśmy do rana póki nas ktoś nie obudził...
-----------------------
No miśki co myślicie o nowym rozdziale? Podoba się? A zdjęcia? Mogą być? Jak tak to się cieszę.
Rozdział dodaje jeszcze dzisiaj ponieważ Karolina Lis mnie zmotywowała miłymi komentarzami. Jeszcze raz Ci za nie dziękuję :* :* :*
Mam nadzieję, że rozdział się podobał no i kolejny na początku Sierpnia.
Życzę wszystkim miłych, słonecznych i nie zapomnianych wakacji.












Fajnie wybrałaś piosenki do sytuacji, bardzo duży plus za to :) na początku zastanawiałam się, którego z Direction Nikol może być siostrą, zupełnie nie ogarnęłam, że ma takie same nazwisko jak Lou -.- :D Fajnie, że jest dużo zdjęć, wyobrażam sobie jakbym tam była :D
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i czekam na nowy rozdział! Dodaj jak najszybciej jeszcze przed wyjazdem :)))
:*
Nic nie obiecuję, ale postaram się dodać.
UsuńO Jezuńku! *-*
OdpowiedzUsuńDedykacja dla mnie? Weź bo się rumienie! xd
Rozdział jest genialny, zajebisty (jak poprzedni), fantastyczny, fenomenalny, piękny, dopracowany, interesujący.. J
uż chyba więcej epitetów nie znam :p
Strasznie się cieszę, że pomogłam z tym zdrobnieniem jej imienia :D
Ty masz banana na twarzy jak czytasz komentarze a ja jak czytam Twoje prace.
Ile ja bym dała dziewczyno, żeby pisać jak Ty!
Super akcja, a na koniec i mega tajemnica, mianowicie KOMU NIKI WPIERDZIELIŁA SIĘ DO ŁÓŻKA?! :o
Mam nadzieję, że Niall'owi bo to mój nie ukrywajmy ulubieniec :*
Ja chyba z rozdziału na rozdział piszę coraz dłuższe komentarze, niedługo całe opowiadania będziesz musiała czytać xd
No cóż czekam na nexta!
PS baaaaaardzo fajnie że dodałaś kolejny wpisik jeszcze przed wyjazdem :3
my-world-and-one-direction.blogspot.com
Czytając twojego komentarza śmiałam się jak porąbana, a rodzice patrzyli się na mnie jak na idiotkę i pytali czy wszyszko w pożądku.
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że uda mi się jeszcze dziś coś napisać i dodać, ale nie obiecuję, że będzie to dobre i długie.
Dziewczyno kocham Cię i te Twoje długie komentarze. :* :* :*