Od wypadu nad jezioro minął miesiąc.
Od kilku dni chodzę do szkoły.
Prawda jest taka, że pewnie bym nie poszła i olała to wszystko gdyby nie namowy Lou i Hazzy. To oni wpłynęli na moją decyzję. Za co teraz jestem im wdzięczna, gdyż wiem że w przyszłości będę miała na pewno lepszą pracę niż kopanie rowów. Chociaż?
Ostatnio coraz częściej rozmyślam przed snem i raz tak głęboko się zamyśliłam, że doszłam do wniosku, że to "zakochanie" w Niallerze to zwykłe zauroczenie. A ja głupia taką aferę zrobiłam. No ale było minęło.
~*~
Od pewnego czasu zbliżyliśmy się z Harrym do siebie. Coraz więcej czasu spędzamy razem. Jak mam jakiś problem w zadaniu domowym, czy muszę się przygotować do sprawdzianu lub kartkówki to Hazza chętnie mi pomaga.
~*~
Dziś Harry zaprosił mnie na spacer po parku. Postanowiłam, że ubiorę sobie czarne rurki, koszulkę z nadrukiem, czerwone conversy i małą torebkę do której wrzuciłam telefon, portfel, błyszczyk i chusteczki. Następnie udałam się do łazienki, aby tam włosy rozpuścić i rozczesać oraz nałożyć tusz na rzęsy.
Gdy byłam gotowa, zeszłam na dół i czekałam tylko, aż Hazza się wypindży. Nie ważne gdzie szedł, zawsze musiał wyglądać, jak on to twierdzi "bosko". Także po godzinie mogliśmy wyjść z domu, gdyż loczek był gotowy. Założył czarne rurki, koszulkę z nadrukiem i białe conversy do kostki. Ubraliśmy się podobnie, no nieźle.
Droga do parku nie zajęła nam długo. Dlatego już po kilku minutach spacerowaliśmy alejkami i rozmawialiśmy o różnych rzeczach. Tych ważnych i mniej ważnych.
Przy Harrym czułam się sobą. Wiedziałam, że jemu mogę powiedzieć wszystko, a on mnie wysłucha i jeśli trzeba to doradzi. Taki przyjaciel to skarb. Jednak chodząc tymi alejkami mijaliśmy zakochane pary i tak jakoś smutno mi się robiło bo ja nie mam jeszcze takiej drugiej połówki. Z jednej strony potrzebuje taką osobę, ale z drugiej - boję się związku.
- Wiesz tu nie daleko jest kawiarenka, chodźmy tam. Napijemy się czegoś ciepłego ok? - spytał Harry posyłając ciepły uśmiech.
- Ym.. dobra możemy iść - odpowiedziałam i ruszyłam za loczkiem. Po chwili zadrżałam pod wpływem ciepła na mojej dłoni. Gdy zerknęłam w dół zobaczyłam dłoń Harrego trzymającego w mocnym, ale przyjemnym uścisku - moją dłoń. Zdziwiłam się trochę z takiego posunięcia Hazzy, ale stwierdziłam że to nic złego i posłałam mu mój najpiękniejszy uśmiech, który zaraz odwzajemnił. Wcześniej widziałam na jego twarzy strach i niepewność. Zapewne było to spowodowane tym, że nie wiedział jak zareaguję na to, że splótł nasze dłonie.
Idąc do kawiarni zastanawiałam się czy czuję coś do Hazzy. Jest dobrym przyjacielem, to wiem na pewno ale czy czuję do niego coś jeszcze tego nie wiem. Zresztą czym ja się przejmuje, chłopak tylko złączył nasze dłonie, a nie się oświadczył. Muszę przestać wiedzieć każdy czyn w sensie chłopak-dziewczyna, a zacząć postrzegać to jako przyjaciel-przyjaciółka.
Gdy weszliśmy do kawiarni buchnęło we mnie ciepłe powietrze. Jak weszłam dalej zaczęłam zauważać jak piękne jest jej wnętrze. Ściany są pomalowane na jasny brąz, a na nich namalowane są filiżanki i inne takie pierdoły związane z kawą, herbatą itp. na biało. Pod ścianą gdzie są okna stoją kanapy a na przeciw ich stoją stoliki, zaś głębiej na sali są same metalowe stoliki i krzesła. Pod jedną ze ścian jest lada, na której jest kasa, a obok za szybą wystawione są ciastka które można zamówić, aby zjeść z kawą.
Gdy Harry poszedł nam zamówić coś do picia i jedzenia ja udałam się zająć jakiś stolik.
Po chwili Hazza wrócił z gorącym kakaem i jakimś ciastem.
- Ym... tak się zastanawiam jak byś zareagowała jakbym Ci powiedział, że się w tobie zakochałem? - spytał się Harry. Jego pytanie mnie zaszokowało bo wyleciał z nim jak Filip z konopi.
Zastanowiłam się chwilę po czym odpowiedziałam mu zgodnie z prawdą:
- Powiedziałabym, że jesteś przystojny i moglibyśmy spróbować być razem bo chyba też coś do ciebie czuję, a co?
- No...bbbbooooo...jjja- zaczął się jąkać, wyglądał w tedy tak słodko- się zakochałam- dokończył tak cicho, że prawie w ogóle go nie usłyszałam.
- To chyba dobrze, co nie?
- Ale w tobie- teraz to mnie zatkało, jak to możliwe przecież się przyjaźniliśmy i w ogóle. Jednak prawda jest taka, że ja też coś do niego czuję tylko nie wiem co, ale powiedziałam mu wcześniej, że możemy spróbować.
Tak się zamyśliłam, że nie zauważyłam jak loczek powoli wstaje z krzesła i kładzie na stół banknot i zaczyna odchodzić. Jednak w porę się otrząsnęłam i zawołałam go, aby wrócił.
- Przepraszam, że nic nie powiedziałam. Musiałam to wszystko jeszcze raz przemyśleć i tak, zgadzam się- odpowiedziałam na jednym wydechu.
- Na co się zgadzasz?- spytał się głupkowato się uśmiechając.
- Jeżeli nie chcesz to w całe nie muszę być twoją dziewczyną.
- Ale ja chcę- powiedział to i zrobił minkę kota ze Shreka.
- Więc się zgadzam- gdy tylko to powiedziałam, zobaczyłam ten błysk szczęścia w jego oczach. Zaraz później wziął mnie za rękę i ruszyliśmy do domu. Po drodze zdecydowaliśmy, że od razu jak przyjdziemy ogłosimy zebranie i w tedy powiemy chłopcom, że jesteśmy razem. Jestem ciekawa jak Lou zareaguje.
~*~
W domu
Gdy tyko przekroczyliśmy próg domu podszedł do mnie Niall i prosił o rozmowę w cztery oczy. Odpowiedziałam mu, że porozmawiamy tyko muszę coś wszystkim ogłosić. Więc zaraz w salonie pojawili się chłopcy i usiedli na kanapie.
- Chłopaki, chodzi o to, że...- gdy to mówiłam wstałam, następnie zaraz obok mnie pojawił się Harry i dokończył zdanie zaczęte prze zemnie.
- Jesteśmy razem- powiedział i dał mi całusa w usta. Następnie blondyn natychmiast podniósł się z kanapy. Rzucił krótkie gratuluję i opuścił dom trzaskając drzwiami.
- Ja za nim pójdę- powiedział Liam i też wyszedł z domu.
Strasznie zdziwiło mnie zachowanie Irlandczyka.
Oczami Nialla
Od kilku dni planowałem powiedzieć Nikol co do niej czuję.
Tak, zakochałam się w niej.
Chciałem to zrobić dziś rano, ale ona wybyła gdzieś z Harrym. No nic, poczekam jak wrócą. Wtedy jej to powiem.
~*~
Cały dzień siedziałem w pokoju i grałem na gitarze. To mnie odpręża. Po chwili ktoś zapukał do pokoju. Wiedziałem, że to Liam. On jedyny puka, reszta tak jakby to był ich pokój po prostu wchodzi i nie przejmują się tym, że np. nie mam ochoty na nic. Biorą mnie za szmaty i idziemy coś robić. Kocham tych wariatów za to. Nie, nie myślcie sobie, że jestem gejem bo ich kocham. To prawda kocham, ale jak braci.
Powiedziałem ciche proszę i po chwili w pokoju był nasz Daddy. On jedyny wie kiedy jest mi źle.
Postanowiłem, że opowiem mu wszystko, a on w razie czego mi pomoże.
Tak jak myślałem Liaś powiedział, że dobrze zrobię mówiąc jej o wszystkim.
~*~
Gdy tylko Nikol i Harry wrócili do domu podbiegłem do niej i poprosiłem o rozmowę w cztery oczy. Ona na to, że zaraz, najpierw musi nam coś powiedzieć.
Wszyscy usiedliśmy w salonie na kanapie i czekaliśmy na dalszy ciąg.
Jak tylko Niki i Harry ogłosili, że są razem we mnie aż się zagotowało. Jednocześnie byłem wściekły i zraniony. Żeby nikt nie widział moich łez wstałem z kanapy, rzuciłem krótkie gratuluję i wyszedłem z domu trzaskając drzwiami.
Usiadłem na schodkach. Nim się obejrzałem łzy leciały mi po policzkach. Nie zostało mi nic innego jak myśleć co będzie dalej. Nagle główne drzwi się otworzyły i stanął w nich Payne. Szybko starłem zły, aby Li nie zauważył ich. Nie chcę, żeby miał mnie za mięczaka. Tylko problem w tym, że jestem wrażliwy.
- Nialler tak mi przykro - powiedział Daddy i przytulił mnie.
- Dzięki, ale wiesz, że to nie pomoże?
- Wiem, wiem. Chodź, na poprawę humoru stawiam ci kolację w Nandos. Co ty na to? - zapytał Payne, szeroko się uśmiechając.
Chwilę pomyślałem. Niby nie jestem głodny, nie mam humoru i w ogóle, ale nie chcę robić przykrości Liamowi.
- Dobra, to jedziemy.
Po chwili już siedzieliśmy w czarnym audi Liama i jechaliśmy w stronę najbliższego Nandos.
Oczami Nikol
Od tego czasu jak Niall wyszedł, a za nim Liam, żaden z nich jeszcze nie wrócił. Zaczęłam się o nich martwić. Postanowiłam, że napiszę sms'a do Li.
Jest z tobą Niall?
Następnie wyślij i teraz zostało mi tylko czekać na odpowiedź.Po chwili dostałam sms'a od Liama.
Tak, jest ze mną.
Nandos :)
Tyle mi wystarczyło, żeby wiedzieć gdzie jest blondas.~*~
Zmęczona powędrowałam do łazienki, przebrałam się w piżamę. Następnie zmyłam makijaż, umyłam zęby i udałam się do pokoju. Później wskoczyłam pod kołdrę i czekałam, aż Morfeusz zabierze mnie w krainę sennych marzeń.
Następnego dnia
Po przebudzeniu ręką sięgłam po telefon, który leżał pod poduszka, aby sprawdzić która jest godzina. Gdy zorientowałam się, że jest 10 minut po 7 zerwałam się na równe nogi i pongałam do szafy po ciuchy. Wzięłam pierwsze lepsze, czyli jak się później okazało białą bokserke, czarny żakiet, białe rurki i czarne trampki. Udałam się z tym do łazienki. Weszłam pod prysznic, aby choć trochę się dobudzić i opłukać spocone ciało, gdy już byłam gotowa to wyszłam i zaczęłam wycierać ciało ręcznikiem, a potem zakładać na siebie ciuchy. Później tylko kreski kredką do oczy, tusz, błyszczyk arbuzowy i włosy rozczesać. Gotowe. Z powrotem do pokoju po torbę i pędem na dół. Jak tylko weszłam do kuchni to myślałam, że mnie jasna cholera weźmie. Chłopcy siedzieli sobie dookoła wyspy i jedli śniadanie rozmawiając o tym co będą dziś robić. No fantastycznie. Ja tu na złamanie karku śpieszę się, żeby zdążyć do szkoły, a Ci nawet nie raczyli mnie obudzić.
- Te głąby, nie łaska mnie było obudzić. Przez was spóźnię się na pierwszą lekcję. - powiedziałam wściekła.
- Dobra młoda nie awanturuj się tak. Blondas cie podwiezie. - powiedział mój najwspanialszy, najukochańszy i w ogóle naj brat. Czujecie sarkazm?
- Czemu ja? - zaczął burzyć Niall.
- Niki chodź ja cie podwiozę, bo jestem umówiony na mieście, więc mam po drodze.
- Liam jesteś kochany, wiesz o tym?
- Tak, tak wiem, a teraz ruszaj dupę i do auta marsz.
Już miałam wychodzić gdy usłyszałam chsząknięcie za plecami. Obruciłam się i zobaczyłam mojego chłopaka, jak to fajnie brzmi mój chłopak.
- Nie zapomniałaś o czymś - spytał się Harry.
Chwilę pomyślałam, ale nic nie przychodziło mi do głowy.
- Ymm, nie?
- A właśnie, że tak. Tu masz śniadanie, najważniejszy posiłek w ciągu dnia - powiedział i podał mi soczyście wyglądające zielone jabłko. Mmmm, kocham takie, jeszcze jak się je gryzie, a one chrupią to już w ogóle.
- Następnie kolejne drugie śniadanie do szkoły - teraz podał mi małą paczuszkę - tam znajdziesz coś od każdego z nas do jedzenia, będzie to podpisane, abyś wiedziała co od kogo. A i jeszcze jedno. Buzi.
Powiedział i wpił się w moje usta. Może i był to, krótki całus, ale było w nim tyle miłości chłopaka, że hej! Haha. Lubię to powiedzonko, że coś jest takie że hej!
Potem podleciałam do każdego i dałam całusa w policzek. No to teraz mogę iść spokojnie do Li i jechać z nim do szkoły.
Przez całą drogę śmialiśmy się z byle czego i " śpiewaliśmy " piosenki, które leciały w radiu. Gdy już byliśmy na miejsce Liam powiedział coś czego zupełnie się nie spodziewałam
- Nikol nie chcę mieszać się w twoje sprawy, ale przemyśl dobrze czy twoja miłość do Harrego jest miłością, a nie miłością braterską. I niechodzi o to, że ci nie ufam czy coś po prostu chcę mieć pewność, że kolejny raz nie zostanie skrzywdzony. Styles mimo, że wygląda na twardziela w środku jest kruchy, zwłaszcza jeżeli chodzi o złamane serce. Obicasz mi to?
- Obiecuję. Liam?
- Tak?
- Ja, ja się po prostu gubie. Bo wcześniej kochałam Horana, później doszłam do wniosku, że to zauroczenie. Teraz Hazza poprosił mnie o chodzenie, ja się zgodziłam bo czuję coś do niego tylko nie wiem co, a teraz ty mi wyjeżdżasz z tym i już sama nie wiem co robić.
- Słuchaj zrobimy tak, że teraz pójdziesz do szkoły, a potem przyjadę do ciebie i zawiozę cie do mojej byłej - Daniell. To złota dziewczyna i mimo, że nie jesteśmy razem to obiecaliśmy sobie, że zawsze sobie pomożemy, zadzwonię też po Perrie i Eleanor. Zrobicie sobie babski wieczór, pogadacie i na pewno znajdziecie rozwiązanie tego " problemu ", ok?
- Liam jesteś genialny - gdy to mówiłam to rzuciłam mu się na szyję i mocno przytuliłam.
- Dobra leć, bo jeszcze się spóźnisz na drugą lekcję.
_________________________________________________________________________
Udało mi się :) Napisałam rozdział, dla was. O ile ktoś to jeszcze czyta ;)
Mam nadzieję, że się podoba choć trochę :p
Jak tam po pierwszym tygodniu w szkole? U mnie masakra. Sprawdziany mamy już pozapowiadane do przodu na 2 miesiące chyba, MASAKRA.
No to nie zanudzam was już. Dobranoc :)

Super rozdział i wgl taki boski i radosny (pomijając takie tam momentki o szkole)!
OdpowiedzUsuńhehe, dziękuję za komentarz, cieszę się, że ci się spodobał :)
Usuńnaprawdę super <3 wciągnęłam się w to, czekam na nowy rozdział ♥
OdpowiedzUsuńDziękuję za komentarz, one mnie motywują do pisania kolejnych rozdziałów i przede wszystkim mam pewność, że ktoś to czyta. Dziękuję <3
Usuń